12 stycznia 2014

Koniec miasta, czyli zmiana rzeczywistości

aut. Łukasz Biederman *[a]
Z niewiadomych przyczyn dopiero Filip Springer kilkoma swoimi publikacjami skupił większą uwagę na problemie zagospodarowania polskiej przestrzeni. Polskie miasta pogrążone w chaosie braku rozsądnych i dalekosiężnych planów dotyczących zabudowy wreszcie kogoś zainteresowały. Można się dziwić, że dopiero teraz, biorąc pod uwagę, że o nonszalanckim i politycznym, w najgorszym tego słowa znaczeniu, stosunku do kreacji w polskiej przestrzeni pisano od dawna w przeróżnych mediach. 
////
Artykuł został opublikowany na łamach magazynu "Reflektor" #5 - "Koniec", str. 15
////

Prasa drukowana, cyfrowa, specjaliści, publicyści, społecznicy podkreślali, że „jest źle” i trendy trzeba odwrócić. Kilka lat temu „Polityka” wspominała o tym, że Warszawa zaczyna wyglądać jak plaża nad Bałtykiem – osiedla grodzone są jak miejskie parawany. Ale nie było to nic odkrywczego. Popularność ogradzania małych blokowisk na zachodzie była już wtedy języczkiem uwagi i przyczynkiem do publikacji książek. Wtedy jako kraj przeszliśmy wobec tego nieporuszeni. Gorąco zrobiło się dopiero, gdy okazało się, że na Górnym Śląsku jakaś firma chce zrównać z ziemią Pomnik.

Niewiadomo, dlaczego akurat na tę przynętę opinia publiczna dała się w końcu złapać. Wiadomo natomiast, że wyszły po raz pierwszy na wierzch społeczne podziały w sprawie tego, co i dlaczego postrzegamy w miastach za estetyczne, a co nie. Katowicki dworzec ostatecznie dosięgło ramię koparki, ale okazało się, że na zgliszczach z Placu Wilhelma Szewczyka udało się zbudować dużo więcej niż kolejne centrum handlowe. Dyskusja rozgorzała na poważnie – czy to, że architektura jest zaniedbana uprawnia do jej rozbiórki? A to, że była zbudowana w PRL-u? A może tu nie chodzi o PRL, tylko o modernistyczne wzorce estetyczne? Pytania te nie musiały się nawet rodzić, one kryły się od dawna w cieniu szklanych biurowców powstających to tu, to tam i mieszkalnych klocków okrytych barankiem. W to wszystko Filip Springer wrzucił „Źle urodzone. Książkę fascynującą fotograficznie i ciekawą treściowo. – Zapraszają mnie na różne wydarzenia w roli specjalisty, a ja się przed tym bronię rękami i nogami – mówił w trakcie autorskiego spotkania na piątej edycji Festiwalu Conrada w Krakowie. Poznaniak ma nieprzeciętny zmysł kompozycyjny, ale po jego świetnej pierwszej książce trudno było wymagać wydawniczej powtorki. A jednak – opublikowano „Wannę z kolumnadą” i znowu zagrzmiało. „Mamy w Polsce burdel” chciałoby się powiedzieć. O ile „Źle urodzone” była o problemach dużych polskich miast, o tym, co z nich może lada chwila zniknąć, to „Wanna” jest bardziej o tym, co zanika, gdy z miasta wyjeżdżamy.


aut. Wydawnictwo Karakter *[b]

aut. Wydawnictwo Czarne *[c]

Wolność i przytłoczenie

Suburbia, miasteczka, wsie: prowincja – w Polsce obszar największego liberalizmu planistycznego. Jeden z najlepszych dziś polskich fotografów, pochodzący ze Szklarskiej Poręby Łukasz Biederman, wielokrotnie wkroczył z obiektywem do dużych miast (przede wszystkim do Wrocławia), dosadnie ilustrując ich skrzywienia – absurdy przestrzeni, ludzką nieobecność pomiędzy zabudową. Ale Biederman zdaje się preferować obrzeża aglomeracji, prowincjonalne miasteczka, miejsca rzadko uczęszczane. Niektóre obrazy na jego blogu „Rewiry Paranormalne” [1] są tak niezwykłe, że komuś niezaznajomionemu z polską rzeczywistością może trudno byłoby uwierzyć, że istnieją naprawdę. A wiele z nich znajduje się kilka albo kilkanaście minut jazdy samochodem od domu. Tam, gdzie miasto się kończy, a wzrok codzienności nie sięga. Nauka w sensie pojęciowym nadal dobrze nie wie, czym jest miasto, gdzie ono się zaczyna, a gdzie kończy. Wydaje się, że wiemy to instynktownie, ale Biederman pokazuje, że przedmieścia to już obszar spoza schematu. Springer też.


aut. Łukasz Biederman *[d]
A to tylko czubek góry lodowej. Wojciech Wilczyk z Elżbietą Janicką w projekcie „Nowe Miasto” fotografowali to, co powstało i powstaje na miejscu niegdysiejszego stołecznego getta. Kadry o estetyce zdecydowanie bliższej Wilczykowi przytłaczają treścią. W 2012 roku, na otwartym spotkaniu z fotografem w Krakowie, przyznał, że Warszawę nie jest łatwo sfotografować w sposób ciekawy.  Dosadnie powiedziane. Wilczyk nie słynie z dynamicznych zdjęć, ale „Czarno-biały Śląsk”, bogaty w conajmniej kilka mocnych kadrów, a nawet niezwykle statyczne „Niewinne oko nie istnieje” są przy „Nowym Mieście” istną feerią treściową. I nie jest to bynajmniej zarzut do twórców.


aut. Elżbieta Janicka / Wojciech Wilczyk ("Nowe Miasto") *[e]
aut. Wojciech Wilczyk ("Czarno-biały Śląsk") *[f]
aut. Wojciech Wilczyk ("Niewinne oko nie istnieje") *[g]
„Zamknięcie” to wręcz bliźniaczy termin dla dzisiejszego miasta, nawet tego polskiego – w niepokojącym stopniu wyzwolonego od planowania. Tej koncepcji wtórują fotografie zarówno Wilczyka, Janickiej i Biedermana, jak i nieco mniej znane, lecz ciekawe „Izolacje” Michała Przeździka czy nawet małomiasteczkowe (i znakomite fotograficznie) „Hometown” Krzysztofa Zielińskiego z 2000 roku.


aut. Michał Przeździk *[h]
aut. Krzysztof Zieliński *[i]
Za granicą taki odbiór metropolii uformował się wcześniej. Stephen Shore demitologizując Amerykę w fundacyjnym dla gatunku „Uncommon Places” pokazał w kolorze potężne Stany Zjednoczone z poziomu ulicy. Przygnębiające obrazy władzy przestrzeni nad człowiekiem są dziś jednymi z najważniejszych fotografii w historii. Państwo amerykańskie głośno gloryfikujące wolność osobistą, u Shore’a zjawiło się jako całkiem jej pozbawione.


aut. Stephen Shore *[j]
Z kolei jednym z  czołowych projektów Jeremiego Aubouina jest „Paris, Dalle de Béton”, czyli „Paryż, Betonowa Płyta”, który na kilkunastu fotografiach ilustruje niesamowicie odczłowieczone za sprawą betonu paryskie zakątki. Inny klasyk tematu, Brytyjczyk John Davies, w swojej serii z pierwszych lat XXI wieku, „Metropoli project”, ujął kadry z kilku największych miast Anglii. Nie tylko niewiele różnią się od zdjęć Francuza, ale wywołują też poczucie, że wszystkie pochodzą z jednego, szczelnie zabudowanego miejsca. Jego późniejsza podróż do Japonii zaowocowała serią „Fuji City”. Na azjatyckiej wyspie Davies znalazł drugą Wielką Brytanię, z tą tylko różnicą, że za każdym razem na urbanistyczny horyzont stoicko spogląda tytułowa góra Fuji, niczym jedyne miejsce w okolicy, które uszło nietknięte podczas erupcji betonu.


aut. Jérémie Aubouin *[k]

aut. John Davies ("Metropoli project") *[l]
aut. John Davies ("Fuji city") *[m]
Poza rogatkami

Uniformizująca urbanizacja zachęca do poszukiwania wolności gdzieś dalej. Duży projekt „Suburbia mexicana” Alejandro Cartageny to lektura obowiązkowa. Urbanistyczny kontrast meksykańsko-amerykański w naturalny sposób przyciąga artystów, nie tylko fotograficznych. W „The Bridge” – hollywoodzkiej adaptacji skandynawskiego serialu „Most nad Sundem” – głównym wątkiem fabularnym były duże różnice, także w ekspresji miejskości, jakie można zaobserwować w obrębie praktycznie jednego miasta leżącego po obu stronach granicy – amerykańskiego El Paso i meksykańskiego Juarez. Widz zobaczył Meksyk w roli złego przedmieścia Stanów Zjednoczonych – miejsca zdezorganizowanego i niebezpiecznego.


aut. Alejandro Cartagena *[n]
Tymczasem dla Europejczyka taka przemiana wyznaczona jedynie administracyjną kreską, to, niespełna 25 lat po upadku muru berlińskiego, raczej coś obcego. Archaizm tych oficjalnych podziałów także zainteresował Aubouina. W serii „Oder-Neisse No More” oglądamy polsko-niemieckie miasta graniczne, niezwykle do siebie po obu stronach podobne. W opisie projektu pisze „(...)jako emigrant jestem zafascynowany pojęciem granicy: dziwnej, administracyjnej linii, gdzie jedna kultura ma nagle znikać, a obszar drugiej natychmiast się rozpoczynać” [2]. Prawdziwy koniec i początek są rozmyte, rozproszone jak opary mgły płynnie się przenikające i swobodne w przemieszczaniu. Natychmiast nie zmienia się nawet język na wszystkich szyldach sklepowych. Zatarcie pojęcia „końca” obserwujemy także wewnątrz państwa. Intensywna urbanizacja widoczna zwłaszcza w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym, jest w stanie scalać administracyjnie i kulturowo odrębne ośrodki w jedną całość. Nie ma w naszym kraju miejsca lepiej tego ilustrującego od Katowic, które ze wszystkich stron łączą się z innymi miastami i o przekraczaniu ich granic wiadomo tylko za sprawą zielonych tablic informacyjnych. Z drugiej strony nie można zapomnieć o ciągle reprodukowanej antagonistycznej relacji obszarów po dwóch stronach Brynicy. Podział nie zawsze realizuje się tak samo.

aut. Jérémie Aubouin *[o]
Postrzegamy różnie

Götz Diergarten, niemiecki fotograf wywodzący się z legendarnej düsseldorfskiej szkoły Bernda Bechera, zajmuje się głównie małą architekturą i detalami w przestrzeni. – Próbuję ukazać różnice kulturowe poprzez mikroskopijne elementy. (...) Wszędzie otaczają nas obrazy, których już nie dostrzegamy – mówił w 2011 roku na spotkaniu we Wrocławiu, być może nieświadomy, że sama estetyka jego zdjęć jest wyrazem niemiecko-polskich różnic kulturowych. Schludność kadrów, powtarzalność kompozycji i monotonia treściowa biją ze zdjęć Diergartena, bez względu na to czy to seria fasad sklepowych, tunelów metra, czy nadmorskich bungalowów. W ostatnich latach stworzył mały projekt na krakowskiej Nowej Hucie. Tam spróbował ujarzmić polski misz-masz – kolorystyczny anarchizm i bezwzględną niejednolitość. Może mu się nie udało, może uznał, że nie jest w stanie polskiej „wanny z kolumnadą” okiełznać, a może to właśnie na nowohuckich osiedlach po raz pierwszy z ulgą odetchnął zupełnie innym powietrzem - posmakował polskiego „wolnoć Tomku w swoim domku”. Fantazyjność dopadła nawet to PRL-owskie osiedle-polis, zaplanowane od początku do końca jako rajska, komunistyczna enklawa na obrzeżach krakowskiej metropolii.


aut. Götz Diergarten ("England") *[p]
aut. Götz Diergarten ("Nowa Huta") *[r]
Przeróżne problemy polskiej przestrzeni są niestety faktem, ale podlega ona ciągłym przemianom. Wszystkie wymagają konstruktywnej krytyki, ale w równym stopniu także naszej ciekawości i zrozumienia, póki możemy je zaobserwować. Istotne jest zwłaszcza to terytorium, które leży poza granicami miejskiej codzienności – gdzie kończy się względne uporządkowanie, a zaczyna park rozrywki. Czasami jest to park rozrywki-widmo, ale zawsze to wyraz naszej wolności. W Stanach Zjednoczonych obszary pozamiejskie to katalizatory miejskości, przynajmniej w teorii. Krajobraz o spranych kolorach przełamany jedynie jaskrawym ogniem płonącego auta na środku autostrady. Jak gdyby ktoś chciał się wydostać spod jarzma, uwolnić i uciec, ale coś silniejszego zatrzymało go w drodze - to już fotograficzny klasyk autorstwa Jeffa Brouwsa, którego cały album „Approaching Nowhere” to opowieść o wolności na bezdrożach.


aut. Jeff Brouws *[s]
My też mamy kilka takich opowiadań. Często melancholijnych i smutnych, jak „Niedokończone domy” Konrada Pustoły, ale znajdzie się także lokalna słodycz. W końcu nie boimy się postawić neonowej palmy na jakimś odludziu. Dlatego krytykując, nie bójmy się jednocześnie do takich obrazów uśmiechnąć i zastanowić, czy koniec miasta nie wyznacza czasem początku czegoś lepszego. To właśnie Filip Springer powiedział (patrz "Reflektor" #2 – „Śląsk”, str. 37) „właściwie to zupełnie nie rozumiem Górnego Śląska, stanowi dla mnie nieczytelną przestrzeń (...). Być może gdybym poświęcił mu więcej czasu, zrozumiałbym go lepiej i zachwycił się nim”.

aut. Konrad Pustoła *[t]

----
[1] http://www. lukaszbiederman.blogspot.com
[2] http://www.jeremie-aubouin.com/pages/gallery.php?id=I

Źródła obrazów: 
*[a] http://biderus.webd.pl/Indexhibit/files/gimgs/14_cityscape-ii-4.jpg
*[b] http://zle-urodzone.pl/wp-content/uploads/2012/02/springer.png
*[c] http://czarne.com.pl/uploads/book/cover/543/wanna.jpg
*[d] http://4.bp.blogspot.com/-_jwQGNbvB0o/UClMCnf7oVI/AAAAAAAAHUM/K5pZ3z3YoAY/s1600/1.jpg
*[e] http://4.bp.blogspot.com/-PW9cf-8P3n8/T8XGm84oTkI/AAAAAAAADOU/ww9m1OZbR0s/s1600/ul.%2BCh%25C5%2582odna_18.04.12.jpg
*[f] http://fototapeta.art.pl/2004/i/wwk/Brzeziny_Andaluzja.jpg
*[g] http://www.fotopolis.pl/obrazki/wilczyksynagogi2.jpg
*[h] http://www.fotopolis.pl/obrazki/kartka-1.jpg
*[i] http://4.bp.blogspot.com/_KrRFOKayaxk/TN2tmiout3I/AAAAAAAABgU/-7DCCR-RfxU/s1600/KZ_hometown_38.JPG
*[j] http://www.newrepublic.com/sites/default/files/u18507/stephen-shore-elpaso-large.jpg
*[k] http://31.media.tumblr.com/eafaa5a5906b63bc4b3aee9fc452b7fa/tumblr_mxwt67PiF81svkfyuo1_1280.jpg
*[l] http://urbanlandscape.org.uk/jdavies/London-Hammersmith-Flyover%5B1%5D.jpg
*[m] http://www.johndavies.uk.com/fuji309.jpg
*[n] http://alejandrocartagena.com/wp-content/uploads/2010/09/category-78.jpeg
*[o] http://farm3.staticflickr.com/2730/4071535277_bbc2921677_z.jpg?zz=1
*[p] http://www.artrabbit.com/images/dataobjects/images/9ff47210ebfffa8c2dc6a891c3cbaa18_0.jpg
*[r] http://krakow.pl/zalacznik/5047/4.jpg
*[s] http://www.kochgallery.com/images/artists/contemporary/Brouws/Highway/Burning_car.jpg
*[t] http://1.bp.blogspot.com/-zcE2GUIbLwI/TbcZB7-GOvI/AAAAAAAAAwE/T4SK5p-rfPo/s1600/Trojany2.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz